Po raz kolejny żeglarze BlueSoft’u spotkali się na żaglowcu Frydek Chopin. Po zeszłorocznym rejsie na Karaiby przyszedł czas na bardziej wymagający kierunek. Tym razem rejs przebiegał przez Bałtyk i Morze Północne aż do Bergen.

Start był w Świnoujściu przy pięknej pogodzie, która towarzyszyła przez ponad tydzień. Dla sporej części załogi to był pierwszy rejs na tak dużym żaglowcu, więc na początku wszyscy przyzwyczajali się do bujania i obowiązków statkowych. Pierwszy przystanek był w Kopenhadze, gdzie statek był nie lada atrakcją. Mieszkańcy obserwowali jak cała załoga dzielnie pracuje przybijając do portu, robili zdjęcia i dopytywali jak wygląda życie na morzu.

Na zwiedzanie miasta było nie za dużo czasu, aczkolwiek wystarczyło żeby zobaczyć wszystkie najważniejsze atrakcje: budynek Kopenhaskiej Giełdy, Pałac Ratuszowy, malowniczo położoną dzielnicę Nyhavn, wolne miasto Christiania i oczywiście symbol miasta pomnik Małej Syrenki.

Rejs Po morzu Północnym, Kopenhaga, STS Fryderyk Chopin

Na dalszy etap podróży kapitan wybrał Goteborg. Mniej więcej w połowie drogi ustał całkowicie wiatr, ale żeby nie tracić czasu odbyły się ćwiczenia ratunkowe. Korzystając z tego, że trzeba było czekać na zmianę wiatru co najodważniejsi skorzystali z możliwości popływania w Morzu Północnym. Woda była co prawda delikatnie mówiąc „orzeźwiająca”, mimo wszystko  znalazła się całkiem liczna gromada śmiałków.

Po prawie dwóch dobach na morzu osiągnięty został cel – Goteborg. Miasto okazało się być bardzo przyjemnym miejscem na spacery i relaks w kawiarniach. Dzięki utrzymującej się pięknej pogodzie można było poświęcić cały dzień na zwiedzanie.  Szczególną uwagę zwracały ogromne skały, które co chwila wyrastały z pomiędzy budynków.

Rejs po morzu Północnym, Goteborg

Norwegia przywitała deszczowa pogodą. Ale wynagrodziła za to przepięknymi widokami, które zaczęły się już od pierwszego spaceru w uroczym miasteczku Kristinasand. Co ciekawe mimo, że miasto nie jest duże jest ono drugim największym portem Norwegii. Tutaj też wymieniła się część załogi.

Rejs po morzu Północnym, Kristiansand

Następnym przystankiem była stolica norweskiego przemysłu naftowego – Stavanger. Dużą cześć miasta stanowi starówka, która jest labiryntem stromych, krętych i bardzo urokliwych uliczek. Wszędzie można zauważyć jak bardzo mieszkańcy dbają o estetykę. Starają się łączyć nowoczesne biurowce z tradycyjną drewnianą zabudową, która należy do jednej z najstarszych w Europie.

Rejs po morzu Północnym, Stavanger

Będąc w Stavanger nie można było nie zobaczyć jednej z największych atrakcji Norwegii mianowicie Lysefjord z klifem Preikestolen. Trekking w górę do łatwych nie należy, ale wysiłek zdecydowanie się opłaca. Widok z góry jest nieprawdopodobny, z racji tego, że półka skalna ma ponad 600 metrów wysokości. Wrażenia trudno nawet opisać, zwłaszcza jeśli ktoś się odważył usiąść na skraju i popatrzeć w dół.

Rejs po morzu Północnym, Preikestoen

Najbardziej na północ wysuniętym portem jaki odwiedziła załoga było Maloy –  niewielkie miasteczko, ale przepięknie położone  w głębi fjordu. Samo miasto nie jest samo w sobie wyjątkowo ciekawe, ale wystarczy godzina trekkingu w górę i można było podziwiać piękne widoki. Tutaj też był dzień otwarty na żaglowcu, mieszkańcy Maloy mogli wejść na pokład i dowiedzieć się jak wygląda obsługa statku.

Rejs po morzu Północnym, Maloy

Po dwóch tygodnia rejsu załoga dotarła do celu – do Bergen, które kiedyś było stolicą Norwegii. Ilość miejsc które warto zobaczyć w tym mieście jest trudna do zliczenia. Każdy z pewnością przespacerował się po zabytkowej części miasta Bryggen, które jest położone przy samym nadbrzeżu. Tuż obok znajduje się targ rybny Torget, gdzie można było spróbować steku z wieloryba, krabów a czy mięsa z renifera. Część załogi wybrała się na przejazd kolejką linowo-szynową Fløyen, którą można wjechać na wysokość prawie 400 m n.p.m.  A widok z góry, jak to w Norwegii, zapiera dech w piersiach.

Rejs po morzu Północnym, Bergen

W sumie załoga odwiedziła 6 portów w 3 różnych krajach. Wszyscy dzielnie walczyli nie tylko z chorobą morską, ale i momentami szalejącą pogodą. Rejsy po Morzu Północnych są zdecydowanie dla zapalonych żeglarzy, ale kolejny raz ekipa BlueSoft udowodniła, że do takich należy. Wszyscy wrócili zmęczeni, ale szczęśliwi i przede wszystkim dumni z siebie. Z pewnością nie będzie to ostatni wspólny rejs ekipy BlueSoft!

Rejs po morzu Północnym, STS Fryderyk Chopin     Treść przygotowała: Marzena Peterek. Fotografie wykonała: Marlena Hamera- Hołowacz